Kolagen do picia — czy warto wydawać pieniądze?
Moja siostra mnie do tego przekonała
Wszystko zaczęło się od mojej młodszej siostry. Przez pół roku piła kolagen do picia i nagle zaczęła się chwalić, że jej paznokcie urosły, włosy są mocniejsze, a cera lepiej wygląda. Patrzyłam na nią i myślałam — no dobra, albo to placebo, albo coś w tym jest. Bo szczerze? Byłam totalnie sceptyczna. Dla mnie to brzmiało jak kolejny modny suplement obiecujący cuda.
Ale dałam się namówić. Postanowiłam podejść do tematu uczciwie i sama sprawdzić.
Zacznijmy od podstaw. Kolagen to białko. Stanowi około 30% wszystkich białek w naszym organizmie i odpowiada za elastyczność skóry, mocne stawy, paznokcie, włosy. Cały problem polega na tym, że po 25. roku życia produkcja kolagenu spada — o jakiś 1-1,5% każdego roku. Brzmi mało? A jednak. Po dziesięciu latach to już 10-15%. I właśnie wtedy pojawiają się pierwsze zmarszczki, skóra zaczyna tracić jędrność, a stawy potrafią trzaskać przy wstawaniu z łóżka.
Czy to naprawdę działa?
Tu muszę być z wami szczera. Dużo się o tym pisze, ale badania naukowe na temat kolagenu do picia są mieszane. Część pokazuje, że regularne picie hydrolizowanego kolagenu przez 8-12 tygodni poprawia nawilżenie skóry i zmniejsza zmarszczki. Inne badania mówią, że efekt placebo jest tak samo silny. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi.
Z mojego doświadczenia? Piłam kolagen przez 3 miesiące. Codziennie, rano, na czczo, jak należy. Paznokcie naprawdę przestały mi się łamać — to był pierwszy efekt jaki zauważyłam. Skóra na dłoniach też wydała mi się gładsza. A czy to był efekt kolagenu, czy raczej tego, że przy okazji zaczęłam pić więcej wody (bo trzeba go rozpuszczać)? Tak naprawdę nie wiem na sto procent. Może jedno i drugie.
Jakie rodzaje kolagenu można dostać w drogerii?
W drogeriach i aptekach masz kilka opcji kolagenu do picia:
- Kolagen w proszku — najtańsza opcja, rozpuszczasz w wodzie albo soku, smak bywa różny (czasem dziwny)
- Kolagen w płynie — gotowe ampułki, wygodne ale droższe i zajmują półkę w lodówce
- Kolagen w tabletkach — łatwe do połknięcia, ale dawka zwykle za niska
- Kolagen w żelkach — smaczne jak cukierki, tylko że pełne cukru
Na co patrzeć przy wyborze?
Pierwszy raz jak stałam przed półką z suplementami kolagenowymi, zakręciło mi się w głowie. Ceny od 20 do 200 złotych. Marki, których nigdy nie słyszałam. Reklamy gwarantujące cudowne efekty. Jak tu wybrać? Spisałam sobie kilka rad od dietetyczki i z własnych poszukiwań:
- Typ kolagenu — kolagen typu I i III najlepszy do skóry, typ II do stawów
- Hydroliza — szukaj napisu hydrolizowany kolagen albo peptydy kolagenowe, bo takie się lepiej wchłaniają
- Dawka — minimum 5000 mg dziennie, optymalnie 10 000 mg
- Dodatki — witamina C wspomaga syntezę kolagenu, więc szukaj produktów które ją mają w składzie
- Pochodzenie — kolagen rybi (morski) wchłania się dużo lepiej niż wieprzowy czy wołowy
Ile to kosztuje i czy się opłaca?
Sprawdziłam ceny w kilku drogeriach i aptekach internetowych. Miesięczna kuracja kolagenem do picia wychodzi mniej więcej tak:
- Kolagen w proszku — 40-80 zł na miesiąc
- Kolagen w ampułkach — 80-150 zł na miesiąc
- Kolagen premium (morski, z witaminą C i witaminami z grupy B) — 120-200 zł na miesiąc
Czy to dużo? Zależy z jakiej perspektywy patrzysz. Jedna wizyta u kosmetyczki na zabieg z kolagenem kosztuje od 200 do 500 zł. Jeśli suplement realnie wspiera skórę od środka, może wyjść taniej. Tylko pamiętaj — żaden kolagen do picia nie zastąpi normalnego jedzenia. Białko, witamina C, woda. Bez tego żaden suplement nie zrobi cudu.
Kiedy widać efekty?
Producenci mówią o 4-8 tygodniach. Realnie? Jeśli efekty się pojawią, zauważysz je dopiero po 2-3 miesiącach codziennego picia. I tu jest słowo klucz — codziennego. Nie raz w tygodniu, nie kiedy sobie przypomnisz. Kolagen do picia trzeba przyjmować systematycznie, najlepiej rano na czczo. Inaczej w ogóle nie ma sensu zaczynać.
Czy ja sama bym to znowu kupiła?
Czy kolagen do picia to magiczny eliksir młodości? No nie. Czy może wspierać skórę i stawy? Pewnie tak, choć dowody nie są jeszcze pełne. Jeśli masz na to budżet i chcesz spróbować — dawaj, wybierz hydrolizowany kolagen rybi z witaminą C w dawce minimum 5000 mg dziennie.
A jak każda złotówka się liczy? Kup raczej dobry krem z kolagenem. Jedz pomidory, paprykę, kiwi, brokuły — wszystko bogate w witaminę C, która sama z siebie pobudza produkcję kolagenu. Pij wodę. Śpij osiem godzin. Efekty będą podobne, a portfel ci podziękuje.